Przyznając szczerze i bez bicia (o matko, jak to brzmi) Marina raczej nie jest artystką, która trafia w moje gusta muzyczne. Z pierwszej płyty nie zachwycił mnie żaden kawałek, wręcz nie mogłam ich znieść. Nawet nie wiem czemu. Kolejna płyta była już dla mnie czymś lepszym, lecz nadal nie jakiś wielki sukces. W pamięć zapadł mi chyba najbardziej kawałek Complete, którego spokojny klimat zdecydowanie mnie pochłonął. Jest to jeden z kawałków na mojej Playliście na tak zwane ''smutne dni''. Sam klimat teledysku pokazuje piękną, czystą i prawdziwą (mam nadzieję) miłość, przez co jeszcze bardziej do mnie przemawia. Kolejnym utworem, który mocno wpasował się w mój gust muzyczny jest Let Me Love The Lonely, ale nie ukrywając chodzi mi tutaj głównie o Jamesa, przy którego głosie po prostu mam ciarki. Marina to dla mnie tutaj tylko dodatek, choć niesamowicie zaskakujący wykonaniem. Ich połączenie = CUUUDOOO !!! I nagle mamy powrót z czymś, ...